Chemia, która działa czyli jak Łukasiewicz – IChP łączy naukę z przemysłem

W laboratoriach Łukasiewicz – Instytutu Chemii Przemysłowej nie powstają tylko pomysły – powstają konkretne rozwiązania. O tym, jak innowacje trafiają z probówki do fabryki, dlaczego zrównoważona chemia to dziś konieczność i jak Kampus Mościcki zmieni mapę polskiej nauki, opowiada dr hab. Zbigniew Rogulski, Zastępca Dyrektora ds. Badawczych Łukasiewicz – Instytut Chemii Przemysłowej.

Nowoczesna chemia to nie tylko laboratoria i mikroskopy, ale proponowanie odpowiedzi na wyzwania współczesnego świata – od zdrowia i środowiska po bezpieczeństwo gospodarcze. Łukasiewicz – Instytut Chemii Przemysłowej to miejsce, gdzie nauka spotyka się z przemysłem, a innowacje powstają z myślą o realnych potrzebach. O tym, jak wygląda dziś rola Instytutu w kształtowaniu zrównoważonej przyszłości Polski, rozmawiamy z dr. hab Zbigniewem Rogulskim, Zastępcą Dyrektora ds. Badawczych Łukasiewicz – IChP.

Jaka jest rola Instytutu w rozwoju polskiego przemysłu, gospodarki i biznesu?

Zbigniew Rogulski: Jako Łukasiewicz – Instytut Chemii Przemysłowej im. prof. Ignacego Mościckiego jesteśmy jednym z kluczowych ośrodków naukowo-badawczych, który wspiera rozwój polskiej gospodarki. Naszą misją jest dostarczanie rozwiązań, które dają firmom przewagę konkurencyjną – nie tylko w postaci innowacyjnych technologii, ale także gotowych produktów i usług badawczo-rozwojowych. Skupiamy się na obszarach, w których mamy silną pozycję: chemii i technologii chemicznej, chemii polimerów, farmacji i biotechnologii. Współpracujemy zarówno z dużymi koncernami, jak i z małymi oraz średnimi firmami – elastycznie dopasowując ofertę do ich potrzeb. Opracowujemy nowe technologie, prowadzimy badania i analizy, dzielimy się naszą wiedzą ekspercką. To nie jest działalność „dla nauki” – to bardzo konkretne wsparcie dla przemysłu i gospodarki.

Jak wygląda praktyczna współpraca Instytutu z biznesem?

Stawiamy na długofalowe, partnerskie relacje z przemysłem. Mamy za sobą lata współpracy z czołowymi firmami w kraju – takimi jak Orlen, Grupa Azoty czy Bioton. Dobrze rozumiemy, że skuteczna innowacja powstaje tam, gdzie łączy się potencjał nauki z realiami rynku. My wnosimy wiedzę i innowacyjne technologie, przemysł – doświadczenie operacyjne i infrastrukturę do wdrożeń. To połączenie działa – dzięki niemu nasze rozwiązania mogą szybciej trafić z laboratorium do przemysłu. A w tak konkurencyjnej branży jak chemia czas i efektywność mają ogromne znaczenie.

Czy może Pan podać przykłady projektów, które pokazują, jak Instytut realnie wpływa na przemysł i społeczeństwo?

Oczywiście, i to właśnie w tych projektach najlepiej widać, czym dla nas są innowacje. Nie traktujemy ich jako modnego hasła, ale jako konkretną odpowiedź na rzeczywiste potrzeby – pacjentów, firm, środowiska. Przykład? Kladrybina – kluczowy składnik leku stosowanego w terapii stwardnienia rozsianego – powstaje u nas, w laboratoriach Łukasiewicz – IChP. To nie tylko zaawansowana technologia, ale i ogromna odpowiedzialność, bo mówimy o substancji, która ma realny wpływ na jakość życia chorych. Z kolei projekt MODULAR to przykład, jak łączymy naukę z nowoczesnym budownictwem – tworzymy innowacyjne materiały, które mogą zrewolucjonizować sektor budownictwa modułowego. Ale szczególnie bliski jest mi projekt P3HB – biodegradowalny biopolimer wytwarzany z odpadów przemysłowych. To materiał, który rozkłada się w kilka miesięcy, nie zostawiając mikroplastiku. Może zastąpić tworzywa sztuczne w opakowaniach, medycynie czy budownictwie. To przykład, jak dzięki pracy naszych zespołów tworzymy rozwiązania przyjazne środowisku – realny krok w stronę gospodarki obiegu zamkniętego.

Instytut działa dziś pod hasłem „Zrównoważona przyszłość zaczyna się od chemii”. Jak w praktyce realizujecie tę ideę?

To hasło dobrze oddaje nasz sposób myślenia o roli chemii we współczesnym świecie, dlatego jednym z filarów naszej działalności są zrównoważone technologie chemiczne.  Na świecie przemysł chemiczny rozwija się zgodnie z koncepcją Chemia 4.0 – opartą na gospodarce obiegu zamkniętego, cyfryzacji i odpowiedzialnym rozwoju. W Polsce ten proces dopiero nabiera tempa, ale my chcemy być o krok dalej. Powołaliśmy Centrum Zrównoważonej Chemii – miejsce, gdzie pracujemy nad biodegradowalnymi kompozytami, materiałami z surowców naturalnych i technologiami recyklingu tworzyw. Szczególnie interesują nas np. metody reaktywnego wytłaczania, które pozwalają efektywnie przetwarzać i ponownie wykorzystywać plastiki. A to dopiero początek – już wkrótce uruchamiamy m.in. Centrum Technologii Niskoemisyjnych, gdzie będziemy rozwijać rozwiązania wspierające dekarbonizację przemysłu i wykorzystanie wodoru jako czystego nośnika energii. Wszystko po to, by chemia była nie tylko nowoczesna, ale też odpowiedzialna – i stała się solidnym fundamentem zrównoważonej przyszłości.

Instytut pracuje też nad rozwiązaniami dla medycyny. Co zasługuje dziś na szczególną uwagę?

Zdecydowanie innowacyjne hydrożele – tzw. „znikające” opatrunki. Opracowane przez naszych naukowców i opatentowane, tworzone są z naturalnych polimerów, takich jak skrobia i glukomannan. Po nałożeniu na ranę wspomagają gojenie, a potem… po prostu się rozpuszczają. Są biozgodne, elastyczne, a wodę pochłaniają nawet 35 razy więcej niż same ważą – to naprawdę przyszłość opatrunków i materiałów medycznych. Kolejnym ważnym projektem jest badanie receptorów histaminowych H4 – prowadzimy je w ramach programu OPUS 23. Pracujemy nad nowymi ligandami, które mogą zwiększyć skuteczność terapii stanów zapalnych i nowotworów. To bardzo zaawansowane badania, ale z dużym potencjałem klinicznym. No i kluczowy projekt: opracowanie innowacyjnej technologii produkcji leku na stwardnienie rozsiane – z substancją czynną, kladrybiną, wytwarzaną od podstaw w naszych laboratoriach. To przedsięwzięcie o wartości prawie 39 milionów złotych, współfinansowane z funduszy europejskich. Naszym celem jest stworzenie tańszego i skutecznego leku, który może przełamać monopol i poprawić dostępność terapii. To dla nas ogromne wyzwanie – i ogromna szansa na realny wpływ na zdrowie pacjentów.

Macie też doświadczenie we współpracy z przemysłem farmaceutycznym – od kiedy?

To prawda – już w 2000 roku firma BIOTON wdrożyła naszą technologię produkcji insuliny ludzkiej do serii leków GENSULIN®. To był pierwszy polski lek wytwarzany metodą inżynierii genetycznej. Dziś w Instytucie produkujemy substancje czynne leków – tzw. API, czyli Active Pharmaceutical Ingredients. To ich chemiczne „serce”. Regularnie wytwarzamy 10 API, kolejne 10 jest gotowych do uruchomienia, a 19 czeka na komercjalizację. W 2024 roku wyprodukowaliśmy ponad 253 miliony dawek substancji czynnych – to realna pomoc dla blisko 2,5 miliona pacjentów. Nasze API mają certyfikaty GMP i CEP w ponad 60 krajach, w tym w Japonii – gdzie obowiązują jedne z najbardziej rygorystycznych norm dopuszczeniowych. Dobrym przykładem gotowości Instytutu do działania jest oseltamiwir – substancja kluczowa w leczeniu grypy. Mamy pełną technologię jego produkcji, ale obecnie Polska sprowadza go z zagranicy. W sezonie grypowym zabrakło go w aptekach. To pokazuje, jak ważne jest uniezależnienie się od dostaw spoza Europy – zwłaszcza że aż 80% API używanych w UE pochodzi z Azji. My mamy technologię, ludzi i infrastrukturę, żeby to zmienić.

Waszym najnowszym i chyba najambitniejszym projektem jest Kampus Mościcki. Na czym polega jego wyjątkowość?

To dla nas projekt przełomowy – zarówno strategicznie, jak i organizacyjnie. Dzięki środkom z KPO, na terenie Instytutu przy ul. Rydygiera w Warszawie powstaje nowoczesna infrastruktura badawcza: laboratoria, instalacje pilotażowe i półtechniczne. Budowa już ruszyła, a zakończenie planowane jest za kilkanaście miesięcy. To inwestycja warta niemal 240 mln zł – z czego ponad 160 mln pochodzi z KPO. W ramach Kampusu utworzymy trzy wyspecjalizowane centra badawczo-wdrożeniowe: CeTeN – Centrum Rozwoju Technologii Niskoemisyjnych, CeProFarm – Centrum Rozwoju Produktów Farmaceutycznych i Pokrewnych oraz CeTeAPI – Centrum Technologii Wytwarzania API. Łącznie powstanie tam siedem zaawansowanych laboratoriów, wyposażonych w unikatową aparaturę. Będziemy tam rozwijać m.in. technologie wodorowe, biodegradowalne polimery, skalowanie procesów chemicznych z wykorzystaniem AI, biotechnologię przemysłową, chemię leków czy analitykę farmaceutyczną. CeTeAPI stanie się z kolei zapleczem do produkcji API w skali półtechnicznej – w standardzie zbliżonym do przemysłowego, co znacząco wzmocni bezpieczeństwo lekowe Polski. Każde z centrów będzie prowadzić pełny cykl badań – od podstaw, aż po gotowe do wdrożenia technologie (TRL 9). I, co najważniejsze, będą je tworzyć ludzie z najwyższymi kompetencjami badawczo-rozwojowymi. To ogromny krok naprzód – dla nas i dla całego sektora chemii, farmacji i biotechnologii w Polsce.

Co zyska Instytut – i gospodarka?

Dzięki Kampusowi Mościcki Instytut stanie się jednym z najbardziej zaawansowanych technologicznie ośrodków w Europie Środkowej. Nowa infrastruktura umożliwi realizację pełnego cyklu badań: od etapu koncepcji, przez rozwój i skalowanie, aż po gotowość wdrożeniową (TRL 9). Dla partnerów z przemysłu oznacza to dostęp do najnowocześniejszych narzędzi, kompetencji i zasobów – bez potrzeby inwestowania we własne, kosztowne zaplecze badawcze.